Przewodnik

Budowa aplikacji dla pracowników: co naprawdę powinien wiedzieć każdy MŚP

Aplikacja dla pracowników brzmi jak coś, co budują tylko duże firmy. Tak nie jest. To rzeczowy, praktyczny przewodnik, który pomoże zdecydować, czy Państwa zespół jej potrzebuje, co powinna robić i jak uruchomić użyteczną wersję bez przepłacania.

Have a nice dayHave a nice day13 min czytania
Budowa aplikacji dla pracowników: co naprawdę powinien wiedzieć każdy MŚP

Określenie „aplikacja dla pracowników” sprawia, że większość właścicieli małych firm wyobraża sobie coś, na co ich nie stać — wypieszczoną platformę wewnętrzną z zespołem programistów za plecami, rzecz, którą korporacja na 5000 osób uruchamia z hucznym wydarzeniem. Więc nawet nie zadają sobie tego pytania. Tymczasem ich rzeczywisty zespół działa na grupie WhatsApp, papierowym grafiku przyklejonym do lodówki i trzech różnych osobach, do których trzeba zadzwonić, zanim ktokolwiek dowie się, kto pracuje w sobotę.

Widziałem to w dziesiątkach małych firm. Właściciel nie ma w głowie problemu z oprogramowaniem — ma problem z koordynacją. Gdzie jest grafik. Kto zamienił tę zmianę. Czy nowy pracownik dostał kiedyś szkolenie BHP. Gdzie jest zdjęcie skończonej roboty. Informacje istnieją, ale są rozproszone po telefonach i pamięci, a właściciel jest ludzkim spoiwem, które trzyma to wszystko razem. To spoiwo jest drogie, kruche i nie skaluje się powyżej mniej więcej piętnastu osób, zanim coś zacznie się sypać.

Aplikacja dla pracowników to po prostu narzędzie, które umieszcza to wszystko w jednym miejscu, do którego Państwa zespół faktycznie sięgnie — zwykle w telefonie, który i tak noszą przy sobie. Ten przewodnik dotyczy decyzji, czy jej Państwo potrzebują, co powinna i czego nie powinna robić, ile naprawdę kosztuje i jak uruchomić naprawdę użyteczną wersję, by nie zamieniła się w sześciomiesięczny projekt, który nigdy nie wystartuje.

Czym aplikacja dla pracowników naprawdę jest (a czym nie)

Sprowadźmy to pojęcie do sedna. Aplikacja dla pracowników to mały kawałek oprogramowania, które personel otwiera w telefonie, by wykonać tę garstkę rzeczy podtrzymujących bieg dnia pracy: zobaczyć swój grafik, napisać do zespołu, znaleźć dokument, odbić się na wejściu, zgłosić problem, odczytać ogłoszenie. Tyle. To nie jest pakiet HR, to nie jest platforma do zarządzania projektami i absolutnie nie musi robić wszystkiego, co robią te narzędzia.

To pojęcie przeraża ludzi, bo zapożycza swój obraz z oprogramowania korporacyjnego — rozdętych portali intranetowych, do których nikt się nie loguje. Ale wersja, której potrzebuje firma na 20 osób, jest bliższa bardzo skupionej aplikacji, która trzy lub cztery rzeczy robi znakomicie. Cała wartość polega na tym, że Państwa zespół faktycznie z niej skorzysta, a zrobi to tylko wtedy, gdy będzie szybsza niż bałaganiarska prowizorka, którą zastępuje. Prosta aplikacja, którą ludzie otwierają codziennie, bije rozbudowaną, która leży nieużywana na ekranie głównym.

Oznaki, że naprawdę jej Państwo potrzebują

Nie każda mała firma potrzebuje aplikacji dla pracowników i wolę to Państwu powiedzieć wprost, niż ją sprzedać. Jeśli cały zespół siedzi w jednym pomieszczeniu i dzieli kalendarz, prawdopodobnie nie. Potrzeba pojawia się, gdy ludzie są rozproszeni, pracują na zmiany albo z dala od biurka — a informacja musi przebyć drogę, by do nich dotrzeć.

Najwyraźniejszy sygnał to fakt, że Państwo, właściciel, staliście się centralą telefoniczną. Ludzie dzwonią lub piszą do Państwa, by dowiedzieć się rzeczy, które powinni móc sprawdzić sami: kiedy pracują, czy robota jest potwierdzona, gdzie leży formularz. Każde z tych przerwań to mały podatek od Państwa dnia, który rośnie wraz z firmą. Oto wzorce, które mówią mi, że aplikacja naprawdę by się zwróciła:

  • Grafik mieszka w arkuszu, na wydruku albo w czyjejś głowie — a zmiany roznoszą się telefonicznie.
  • Ważne wiadomości giną w grupie WhatsApp pełnej memów i odpowiedzi „ok”.
  • Nowi pracownicy tygodniami dowiadują się, gdzie co jest, bo wiedza tkwi w ludziach, a nie w jednym miejscu.
  • Pracownicy w terenie przepisują dane zlecenia, godziny czy zdjęcia po powrocie do biura.
  • Nie sposób łatwo udowodnić, kto został o czym poinformowany — dla bezpieczeństwa, zgodności czy po prostu by rozstrzygnąć spór.
  • Zamiany zmian i wnioski urlopowe idą SMS-em i są zapominane, aż spowodują lukę.
Jeśli zespół dzwoni do Państwa, by dowiedzieć się, kiedy pracuje, nie macie problemu z komunikacją — macie w firmie dziurę w kształcie aplikacji.
co mówię właścicielom, którzy uważają, że są na to „za mali”
Właściciel małej firmy stoi w warsztacie z telefonem przy uchu, a wokół niego unoszą się trzy karteczki samoprzylepne, papierowy grafik i brzęczący czat grupowy, zilustrowane w ciepłym, płaskim stylu redakcyjnym
Właściciel jako ludzka centrala telefoniczna: działa do mniej więcej piętnastu osób, potem po cichu przestaje działać.

Funkcje, które mają znaczenie — i te, które nie

Gdy ludzie zdecydują się budować, instynkt każe wymienić każdą funkcję, jaką potrafią sobie wyobrazić. Niech się Państwo oprą. Funkcje, które zarabiają na siebie w małej firmie, to krótka, mało efektowna lista, a różnica między aplikacją używaną a porzuconą to niemal wyłącznie kwestia dobrego dopracowania tej krótkiej listy, a nie uczynienia długiej imponującą.

Wielka czwórka

Większość udanych aplikacji dla pracowników w MŚP zbudowana jest wokół tej samej garstki zadań. Jeśli je Państwo dopracują, pokrywacie osiemdziesiąt procent wartości. Grafik: każdy widzi własne zmiany i ich zmiany, w telefonie, bez pytania. Komunikacja: jasny kanał na wiadomości robocze i ogłoszenia, oddzielony od towarzyskiego czatu grupowego, by nic ważnego nie utonęło. Jedno źródło dokumentów: umowy, instrukcje, cenniki, karty BHP — jedno miejsce, zawsze aktualne. Oraz prosta rejestracja danych: odbicie wejścia, raport ze zlecenia, zdjęcie, lista kontrolna wypełniona na miejscu zamiast przepisywana później.

Kuszące dodatki

Dalej jest długi ogon: wnioski urlopowe, zamiany zmian, rozliczanie wydatków, moduły szkoleniowe, wewnętrzny katalog osób, ankiety, odznaki uznania. Żadna z tych rzeczy nie jest zła. Ale każda to coś do zbudowania, utrzymania i wyjaśnienia — a większość z nich ma sens dopiero wtedy, gdy wielka czwórka działa płynnie i zespół ufa aplikacji. Niech je Państwo dodają, gdy realny, powtarzający się ból o nie poprosi, a nie dlatego, że lista funkcji wyglądała chudo.

FunkcjaCodzienna wartośćNakład pracyBudować najpierw?
Grafik / zmianyWysokaŚredniTak — kręgosłup
Wiadomości zespołowe i ogłoszeniaWysokaNiski–średniTak
Centrum dokumentów i zasadŚredniaNiskiTak
Rejestracja w terenie (odbicie, raporty, zdjęcia)WysokaŚredniTak, jeśli praca w terenie
Urlopy i zamiany zmianŚredniaŚredniWkrótce potem
Szkolenia, ankiety, uznanieNiska–średniaŚredni–wysokiPóźniej, z rozmysłem
Zgrubny przewodnik po tym, co warto zbudować najpierw w aplikacji dla pracowników w MŚP.

Zbudować, kupić czy złożyć: uczciwe opcje

Tu zaoszczędzę Państwu trochę pieniędzy. Nie potrzebują Państwo automatycznie aplikacji budowanej na zamówienie. Są trzy realne ścieżki, a właściwa zależy od tego, jak nietypowy jest Państwa sposób pracy.

Pierwsza to kupić gotowca: gotową aplikację dla personelu albo platformę kadrową. Jeśli potrzeby są standardowe — zmiany, czat, dokumenty — istniejący produkt może Państwa pokryć za miesięczną opłatą, i to często mądry punkt startu. Haczyk w tym, że cena za użytkownika rośnie wraz z rozwojem, a Państwo naginają swój proces do narzędzia. Druga to złożyć z części: zszyć narzędzie do grafiku, narzędzie do czatu i narzędzie do dokumentów, za które i tak już Państwo płacą. Tanio, ale zostaje patchworkiem, a zespół znów ma kilka aplikacji zamiast jednej.

Trzecia to zbudować aplikację na zamówienie i zarabia ona na swoje miejsce właśnie wtedy, gdy firma robi coś, czego gotowe narzędzia nie robią — konkretny przepływ raportów ze zleceń, nietypowy układ zmian, integrację z systemem, który prowadzi Państwa rzeczywistą pracę. Aplikacja na zamówienie jest Państwa: bez podatku od użytkownika, który karze za wzrost, i dopasowuje się do procesu, a nie odwrotnie. Kosztuje więcej na starcie i to Państwo ponoszą utrzymanie, więc to świadomy wybór, a nie domyślny. Uczciwa odpowiedź dla wielu MŚP brzmi: zacząć od gotowca lub składaka, poczuć dokładnie, gdzie uwiera, i zbudować na zamówienie, gdy dokładnie wiadomo, czego potrzeba.

Czysta ilustracja redakcyjna trzech ścieżek rozwidlających się od jednej ikony telefonu: jedna oznaczona kupić z produktem w pudełku, jedna oznaczona złożyć z elementami układanki, jedna oznaczona zbudować z projektem na zamówienie, w spokojnym płaskim stylu
Trzy uczciwe drogi do aplikacji dla pracowników. Większości MŚP lepiej zacząć od jednej i migrować z rozmysłem, niż zamartwiać się z góry.

Ile naprawdę kosztuje aplikacja dla pracowników na zamówienie

Koszt to pytanie, na które każdy chce poznać odpowiedź i którego nikt nie chce dać na piśmie, więc oto jego uczciwy zarys bez udawania, że potrafię wycenić Państwa projekt na ślepo. Największa zmienna to zakres: skupiona aplikacja robiąca wielką czwórkę kosztuje ułamek tego, co rozłażąca się, która próbuje być systemem HR. Druga to to, jak bardzo musi rozmawiać z Państwa obecnym oprogramowaniem.

Naprawdę użyteczna pierwsza wersja — kręgosłup plus jedna lub dwie funkcje podstawowe, w telefonach, które zespół już ma — to praca zamknięta, a nie otwarta. To rodzaj projektu, który planuje się na dostarczenie w tygodniach, nie w rok. Koszt puchnie tylko wtedy, gdy ludzie próbują zbudować wszystko naraz albo gdy nikt nie ustalił, co znaczy „gotowe”, więc to nigdy nie nadchodzi. Największa kontrola kosztów, jaką Państwo mają, to nie tańszy programista — to mniejsza, jaśniejsza pierwsza wersja.

I niech Państwo pamiętają, że porównanie to nie budowa na zamówienie kontra za darmo. To budowa na zamówienie kontra miesięczne opłaty za użytkownika, które inaczej płacilibyście Państwo wiecznie, plus godziny, które teraz tracicie jako centrala. Postawione obok tego, dobrze zaplanowana jednorazowa budowa często wygląda dużo rozsądniej, niż na pierwszy rzut oka — zwłaszcza dla zespołu, który będzie dalej rósł.

Jak zaplanować pierwszą wersję, która faktycznie wystartuje

Różnica między projektem aplikacji dla pracowników, który rusza, a takim, który umiera w planowaniu, to niemal nigdy technologia. To dyscyplina co do zakresu. Oto metoda, której używam, by pierwsza wersja była dość mała, by ją skończyć, i dość duża, by miała znaczenie.

  1. 1
    Nazwij jeden codzienny nawyk
    Niech Państwo zdecydują, dla jednej rzeczy zespół będzie otwierał aplikację codziennie — zwykle sprawdzić grafik. To Państwa kręgosłup. Zbudujcie go najpierw, zbudujcie go dobrze.
  2. 2
    Dodaj najwyżej dwie funkcje wspierające
    Niech Państwo wybiorą jedną lub dwie rzeczy, które naturalnie skupiają się wokół kręgosłupa — ogłoszenia, dostęp do dokumentów, odbicie wejścia. Reszcie na razie się oprzyjcie.
  3. 3
    Napisz „gotowe” jako zdanie
    „Każdy pracownik widzi swoje zmiany i czyta ogłoszenia w telefonie, a ja nigdy więcej nie wysyłam grafiku przez WhatsApp”. Jeśli nie potrafią Państwo tego napisać, nie zaplanowaliście zakresu.
  4. 4
    Zdecyduj, z czym musi się łączyć
    Niech Państwo wypiszą istniejące systemy, z którymi musi rozmawiać — i bezlitośnie utną integracje, które są jedynie miłe. Przy integracjach harmonogramy po cichu się podwajają.
  5. 5
    Najpierw wdróż dla kilku osób
    Niech Państwo rozwiną aplikację dla jednego zespołu lub zmiany, zanim u wszystkich. Realne użycie ujawnia chropowatości, których nie pokaże żadne spotkanie planistyczne.

Niech Państwo zauważą, że żaden z tych kroków nie dotyczy wyborów technologicznych. Natywna kontra webowa, jaki framework, jaka baza danych — to realne pytania, ale to zadanie programisty, by dobrze na nie odpowiedzieć, a nie Państwa, by się nimi zamartwiać. Państwa zadaniem jest bezlitosna jasność co do jednego nawyku i definicji gotowego. Niech to Państwo dopilnują, a niemal każda kompetentna budowa się powiedzie. Niech to spartoczą, a najwymyślniejszy stos technologiczny świata nie uratuje projektu.

Zespół pracowników małej firmy zebrany razem, każdy patrzy na ten sam prosty ekran aplikacji w telefonie z tygodniowym grafikiem zmian, a w tle ulżony właściciel, ciepła płaska ilustracja redakcyjna
Celem nie jest imponująca aplikacja. To chwila, gdy cały zespół sprawdza ten sam ekran, zamiast dzwonić do właściciela.

Prawdziwym wyzwaniem nie jest budowa — to przyjęcie się

Oto niewygodna prawda, której nikt nie wspomina w pitchu sprzedażowym: zbudowanie aplikacji to łatwiejsza połowa. Skłonienie zespołu, by faktycznie z niej korzystał — by przestał sięgać po starą grupę WhatsApp, by uwierzył, że grafik w aplikacji to ten grafik — tu aplikacje dla pracowników żyją albo umierają. Idealna aplikacja, którą połowa zespołu ignoruje, jest gorsza niż żadna, bo teraz informacja mieszka w dwóch miejscach.

Przyjęcie się bierze się z dwóch rzeczy. Po pierwsze, aplikacja musi być dla codziennego nawyku naprawdę szybsza niż prowizorka — jeśli sprawdzenie zmian w aplikacji jest wolniejsze niż SMS do Państwa, ludzie napiszą SMS. Po drugie, trzeba celowo uśmiercić stary kanał. W dniu, gdy aplikacja rusza, grafik przestaje pojawiać się na lodówce i na czacie. Jedno źródło prawdy, egzekwowane łagodnie, lecz stanowczo, aż nowy nawyk się utrwali. Niech Państwo prowadzą dwa kanały równolegle bez końca, a dostaniecie to, co najgorsze z obu.

Myślą Państwo o aplikacji dla swojego zespołu?

Najtrudniejsze jest zaplanowanie właściwej pierwszej wersji — dość małej, by wystartować, dość dużej, by miała znaczenie. Przyjrzymy się, jak Państwa zespół naprawdę pracuje, i pomożemy zdecydować, co zbudować, kupić lub pominąć, bez zobowiązania do rozpoczęcia projektu.

Zobacz, jak budujemy aplikacje dla pracowników

Częste pytania

Jak mała firma to za mała na aplikację dla pracowników?
Nie ma reguły co do liczby osób, ale uczciwy próg dotyczy koordynacji, a nie wielkości. Jeśli cały zespół dzieli pomieszczenie i kalendarz, prawdopodobnie jej Państwo nie potrzebują. Potrzeba pojawia się, gdy ludzie pracują na zmiany, w terenie lub w wielu lokalizacjach, a informacja musi przebyć drogę, by do nich dotrzeć — to może się zdarzyć przy ośmiu osobach albo nie zdarzyć nigdy przy trzydziestu.
Zbudować aplikację na zamówienie czy po prostu ją kupić?
Dla większości MŚP niech Państwo zaczną od kupienia lub złożenia z narzędzi, których już używacie, zwłaszcza jeśli potrzeby są standardowe. Budujcie na zamówienie, gdy Państwa sposób pracy jest naprawdę nietypowy, gdy opłaty za użytkownika stają się realnym kosztem wraz z rozwojem albo gdy potrzebujecie ścisłej integracji z systemem, który prowadzi waszą rzeczywistą pracę. Wiele firm zaczyna od gotowca i przechodzi na zamówienie, gdy dokładnie wie, co uwiera.
Czy aplikacja dla pracowników musi być „prawdziwą” aplikacją ze sklepów?
Nie zawsze. Dobrze zbudowana aplikacja webowa, która działa w przeglądarce każdego telefonu, może pokryć wiele potrzeb bez narzutu sklepu z aplikacjami i często jest szybsza oraz tańsza w dostarczeniu. Aplikacja natywna ma sens, gdy potrzebują Państwo rzeczy takich jak niezawodne działanie offline, powiadomienia push, których nie da się przegapić, czy funkcje aparatu i lokalizacji. Właściwa odpowiedź zależy od tego, co zespół naprawdę robi — i warto potraktować tę decyzję poważnie, a nie zakładać.
Jaki jest najczęstszy powód, dla którego aplikacje dla pracowników zawodzą?
Słabe przyjęcie się, niemal za każdym razem — a nie zła technologia. Zespół wciąż używa starej grupy WhatsApp albo papierowego grafiku, więc informacja mieszka w dwóch miejscach i zaufanie nigdy się nie tworzy. Lekarstwem jest uczynienie codziennego nawyku szybszym niż prowizorka i celowe wycofanie starego kanału, gdy aplikacja rusza.
Ile trwa uruchomienie pierwszej wersji?
Skupiona pierwsza wersja — kręgosłup grafiku plus jedna lub dwie funkcje wspierające — to kwestia tygodni, nie roku, jeśli zachowają Państwo dyscyplinę co do zakresu. Projekty ciągną się tylko wtedy, gdy ludzie próbują zbudować wszystko naraz albo nigdy nie definiują, co znaczy „gotowe”. Niech Państwo wcześnie dostarczą coś użytecznego małej grupie, a potem rozwijajcie z realnego użycia.
Have a nice day
Have a nice day
Redakcja

Have a nice day to studio programistyczne, które pomaga małym i średnim firmom w cyfryzacji — automatyzacja, sztuczna inteligencja i oprogramowanie na zamówienie, które działa w codziennej pracy, a nie tylko na slajdach.

Pasujące usługi